Nie sposób nie natknąć się na głosy usprawiedliwiające amerykański imperializm “bo Maduro zły”. A ci bardziej lewicowi powiedzą “potępiam atak na Wenezuelę, ale Maduro zły”.
Ostatnio był artykuł na Gromadach, jak to Maduro prowadzi antypracowniczą politykę, prześladuje związki itp. Oczywiście zero słowa o wpływie zachodnich sankcji na gospodarkę.
Nie lepiej skupić się na własnym podwórku? Polska przecież nie słynie z przestrzegania praw pracowniczych. Naprawdę trzeba pouczać i krytykować społeczeństwa i instytucje Globalnego Południa, przynajmniej próbujące budować socjalizm i przeciwstawić się imperializmowi? Nie sądzę, że wenezuelskim pracownikom pomoże taka internetowa “solidarność”.
Może coś przeoczyłam, więc jeśli Nicolas Maduro faktycznie jest takim złolem, będę wdzięczna za informacje.


Faktem jest, że Maduro miał zapędy dyktatorskie. Czy to co budował to był socjalizm czy bardziej system klientelistyczny, gdzie o zamożności decydował układ, a nie demokracja? Osobiście skłaniam się ku temu drugiemu. Wenezuela ma jeden z największych zasobów ropy naftowej na świecie, który utilizuje od dekad. Była sposobność zbudować bogactwo demokratycznie.
Jakby popatrzeć na przeciętnego Wenezuelczyka, można by zapytać: gdzie to bogactwo? Kraj ma potencjał być prawdziwym Eldorado, a skończyło się na ogromnej inflacji, przestępczości i przerwach w dostawie prądu.
Czy to tłumaczy imperialistyczne zapędy Amerykanów? Ani trochę.