Był taki czas, kiedy to pan P. wszedł na moją drogę, dosiadł się do mnie i postanowił zostać do końca trasy. Niechciany pasażer na gapę. Pierwsze wrażenie, jakie na mnie zrobił to strach, co on ze mną zrobi? I ten strach trochę trwał, aż osłabił mnie na tyle, że nie potrafiłam przejść 200 m. Stało się, zawładną mną.

Nowy blog, którego autorka uprawia autoterapię choroby Parkinsona za pomocą sztuki