Andrzej Dragan buduje wizję świata, w której inteligencja to zdolność rozpoznawania analogii i efektywnej kompresji danych. Z pewnością ma to sens wobec modeli sztucznej inteligencji, ale kiedy zaczyna w ten sposób tłumaczyć Kopernika, poetów i emocje, “przewodnik po AI” czyta się jak manifest scjentystyczny w XIX-wiecznym stylu. Autor, z wielką szkodą dla książki, za wszelką cenę stara się udowodnić, że sztuczna inteligencja naprawdę jest fajna i że ma uniwersalny potencjał. Można i tak, tylko po co?